"Otchłań: Księga II" - Peter V. Brett


Wydawnictwo: Fabryka Słów
Tytuł oryginału: The Core
Przekład: Marcin Mortka
Data wydania: 9 maja 2018
Liczba stron: 578


I stało się. Dziesięć lat, pięć obszernych powieści, dwadzieścia trzy tłumaczenia wydawane na całym świecie. Nadszedł koniec serii, którą z zapałem śledziły miliony fanów.

Powiem szczerze, że jest mi smutno. Malowanego człowieka przeczytałam kilka lat temu i od tamtej pory uważnie śledziłam profil autora, aby nie umknęła mi żadna informacja na temat uniwersum. Cykl demoniczny dał mi wiele frajdy i wzruszeń. Czasem go kochałam, czasem nienawidziłam, ale z perspektywy czasu widzę, że była to jedna z tych serii, która podtrzymuje zafascynowanie gatunkiem. Ze smutkiem zamknęłam ostatnią księgę o Arlenie, Jardirze, Leeshy i innych. Na szczęście Petr V. Brett wyjawił, że zaczął pisać trylogię, która ma się dziać po wydarzeniach z Otchłani, więc fani jeszcze wrócą do tego świata.

W księdze II następuje kulminacja wydarzeń. Sharak Ka pochłania tysiące ofiar, otchłańce chmarą wychodzą na powierzchnię, żeby atakować niewinnych, a kilkoro śmiałków z Arlenem i Jardirem na czele wyrusza w głąb Otchłani, aby raz na zawsze zakończyć mroczne panowanie demonów pod przywództwem Alagai’ting Ka. Jaką ofiarę będą musieli ponieść? Czy uda im się ocalić ludzkość? Czy Otchłań jest naprawdę tym, za co wszyscy ją uważają?

No to całe szczęście, że tam, gdzie się wybieramy, demona jeszcze nikt nie widział.

Tak, jak księga I była dość przegadana, tak księga II jest napakowana akcją. Nie ma chwili, w której autor daje czytelnikowi odetchnąć. Co kilka stron zrzuca przysłowiową bombę, która wciska w fotel i wywołuje ciche okrzyki zdziwienia. Ewidentnie widać, że Brett pierwszą część tomu poświęcił na wprowadzenie i zarysowanie ogólnych nastrojów panujących wśród ludzi na powierzchni. W księdze I akcja momentami się wlekła, było za dużo dialogów, ale im bliżej punktu kulminacyjnego tym więcej dynamicznych walk, które mimowolnie przyspieszają tempo czytania. Fani cyklu na pewno się ucieszą gdy powiem, że w książce jest kilka zaskakujących informacji i odkryć, które sprawiły, że wiele kawałków gigantycznej układanki wpadło na swoje miejsce. Brett świetnie poradził sobie z zamknięciem wątków dzięki czemu w tej kwestii nie czuję niedosytu. Niemniej zostawił sobie otwartą furtkę do powieści w uniwersum.

To, co najbardziej mnie zachwyciło i sprawiło, że czytając szeroko otwierając oczy była sama kwintesencja Otchłani, Nie i Everama. Autor bardzo mnie zaskoczył, w pozytywny sposób. Czytając niektóre fragmenty zastanawiałam się razem z bohaterami nad tym w co wierzyli całe swoje życie, a co okazywało się być absolutną odwrotnością.

W tej księdze jak i w każdej innej dodatkowo cieszy to, jacy bohaterowie mają wpływ na fabułę. Chyba nigdy nie czytałam książki fantasy, w której osoba niepełnosprawna lub upośledzona odgrywa kluczową rolę. Tutaj, w Otchłani, oraz w innych częściach, takie osoby bardzo często przechylają szalę zwycięstwa na rzecz ludzi, za co chylę czoła autorowi, bo pokazuje, że niepełnosprawność nie jest przeszkodą.

Największym zarzutem w moim odczuciu jest finał. Jest… cukierkowy. Na pewno nie jest tym, czego się spodziewałam. Bo spodziewałam się łez, rozpaczy, rozdzierających serce pożegnań, a tymczasem otrzymałam zakończenie godne powieści young adult, gdzie wszystko dobrze się kończy. Być może to wina samego autora, bo w całym cyklu musiałam się pożegnać z wieloma postaciami, które polubiłam, ale jeżeli chce tworzyć inne książki na tej samej podstawie to wtedy można mu to wybaczyć. 

Cała seria miała swoje lepsze i gorsze momenty. Niekiedy autor zbyt skupiał się na przedstawieniu świata przez co były momenty, kiedy strony się dłużyły. Wszystko to jednak było przełamane przez świetne sceny walki i odkrywanie sekretów, dzięki którym całość nabierała kształtów i w rezultacie sprawiło, że cykl można zaliczyć do bardzo dobrej literatury fantasy. Otchłań jest satysfakcjonującym zwieńczeniem cyklu i godnie kończy opowieść o walce nie tylko z demonami, ale i ze swoim człowieczeństwem. Jest to słodko-gorzkie pożegnanie z serią, która zajmuje wyjątkowe miejsce w moim sercu.

Prześlij komentarz

14 Komentarze

  1. Świetnie, że tak bardzo seria przypadła Ci do gustu. Niestety ja nie sięgam po książki z tego gatunku. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam sporo o serii, ale jak na razie nie śpieszno mi do niej :) Mimo wszystko mam na półce ciekawsze dla mnie rzeczy, ALE ten cykl cudnie się razem prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, grzbiety ładnie się układają :) Niestety kilku mi brakuje :(

      Usuń
  3. Twórczość tego pana mam w planach... ale raczej dalekich :)

    Pozdrawiam ♥
    Książkowa Przystań

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam że mój starszy brat nie pozwalał czytać mi malowanego człowieka bo podobno nie dla dzieci teraz mam 18lat to już chyba nic nie stoi na przeszkodzie haha :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, teraz zdecydowanie nie! Zresztą "Malowany człowiek" nie był aż tak straszny, demony dopiero w kolejnych tomach się rozbestwiają ;D.

      Usuń
  5. "Na szczęście Petr V. Brett wyjawił, że zaczął pisać trylogię, która ma się dziać po wydarzeniach z Otchłani, więc fani jeszcze wrócą do tego świata." Czy możesz powiedzieć coś więcej? Kiedy o tym mówił/pisał jakiś link do tej wiadomości? Bardzo mnie to ucieszyło i zaciekawiło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę Cię bardzo: https://www.thebookseller.com/news/harpervoyager-snaps-brett-high-six-figure-deal-766531 :). Wiadomość z 11 kwietnia :).

      Usuń
  6. Słyszałam już o tej książce i co prawda nie jestem pewna czy jest ona dla mnie, to może kiedyś po nią sięgnę. Bardzo dobra recenzja :)

    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/05/matylda-karolina-wojciak.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeśli nie przepadałabyś za fantastyką to "Malowany człowiek" to bardzo dobry sposób na zapoznanie się z tym gatunkiem :)

      Usuń
  7. Ja po pierwszym tomie, który mnie po prostu znudził, odłożyłam lekturę drugiego na sam koniec kolejki. Ale widzę po Twojej recenzji,że jest jednak dla zakończenia tej serii nadzieja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie akurat pierwszy tom zachwycił i tak zostało do końca cyklu, więc jedyne co mogę powiedzieć to to, że polecam zabrać się za drugi tom i spróbować. Od drugiego tomu jest dużo o kulturze Krasjan, która jest mocno rozwinięta i interesująca, i stanowi późniejszą podstawę głównych wątków :)

      Usuń