"Rój" - B. V. Larson


Wydawnictwo: Drageus Publishing House
Data wydania: 23 marca 2017
Tytuł oryginału: Swarm
Przekład: Krzysztof Sokołowski
Cykl: Star Force (tom 1)
Liczba stron: 402

Z reguły nie czytam literatury science fiction. Nie pociągają mnie obcy, kosmiczne statki, pojedynki w próżni, czy superinteligentne roboty. Dodajcie mi do tego wynurzenia natury naukowej i macie jak w banku, że nie sięgnę po taką książkę. Bycie językowcem z krwi i kości skutecznie sprawia, że na samą myśl o fizyce lub chemii dostaję dreszczy. Biorąc to wszystko pod uwagę trudno mi powiedzieć, co mnie skłoniło do sięgnięcia po Rój B. V. Larsona, czyli pierwszą część długiego (bo dwunastotomowego) cyklu Star Force. Wydaje mi się, że największy udział miała w tym intrygująca okładka (pod spodem) oraz wydawnictwo Fabryka Słów. Fabryka praktycznie nigdy mnie nie zawodzi, więc postanowiłam dać szansę książce. Jestem obecnie na etapie ukończenia czwartego tomu i mogę Wam z czystym sumieniem powiedzieć, że nie żałuję.


Rój otwiera serię Star Force i jest jednocześnie debiutem literackim B. V. Larsona. Głównym bohaterem jest mieszkający z dziećmi na farmie Kyle Riggs. Kyle jest wykładowcą, wiedzie spokojnie życie z dwójką cudnych dzieci. Spokój zostaje zburzony pewnej niepozornej nocy kiedy cały świat wpada w panikę. Inwazja obcych! Wrogie statki porywają niczego nie spodziewających się ludzi. Wrzucają ich w swoje bebechy, po czym nakazują im walczyć o przetrwanie. Przetrwają tylko silniejsi. 

Książka to jedna wielka bitwa. Na każdej stronie autor opisuje nie tylko walkę o przetrwanie, ale też walkę z samym sobą. Bohater ciągle zadaje sobie pytanie, czy poddać się obcym, czy walczyć o siebie i o swoją rodzinę? Akcja jest dobrze skonstruowana, chociaż można się zastanowić, czy zwykły wykładowca na pewno poradziłby sobie z obcym oprogramowaniem i obcą technologią. Czytelnik ma bowiem wrażenie, że Kyle jest supergeniuszem, który w mig pojął działanie obcych. Była to jedyna rzecz, która lekko zbiła mnie z pantałyku. Pomimo tej luki w zbudowaniu postaci Riggs nie stracił w moich oczach.

Jeżeli chodzi o fabułę, zamyka się ona na tak naprawdę dwóch wątkach – obcych i znajomości Kyle’a z pewną piękną dziewczyną. Mała ilość wątków i ciągła akcja sprawia, że książkę czyta się w ekspresowym tempie. Co najbardziej mi się spodobało to to, że autor opisując obce technologie posługuje się w miarę przystępnym językiem, dzięki czemu na spokojnie mogłam śledzić rozwój wydarzeń, ponieważ nie musiałam głowić się nad aspektami technicznymi. 

Czytam serię wymieniając się tomami z moim chłopakiem. Pewnego razu oboje doszliśmy do wniosku, że Star Force to tak naprawdę telenowela z gatunku science fiction. Fabuła jest minimalna, a mimo wszystko na każdych 400 stronach dzieje się mnóstwo rzeczy. Podziwiam autora za to, że udało mu się tego podołać.

Rój jest całkiem przystępnym debiutem Larsona. Nie jest to arcydzieło gatunku, więc jeżeli jesteś zagorzałym fanem science fiction to na pewno znajdziesz tam wiele błędów merytorycznych. Jeżeli natomiast chcesz zacząć przygodę z gatunkiem lub po prostu szukasz lekkiej lektury napakowanej testosteronem to Rój idealnie sprawdzi się w swojej roli.


Prześlij komentarz

6 Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. W Polsce wydano póki co 6 tomów, a 2 kolejne mają premierę w czerwcu i lipcu :)

      Usuń
  2. przeczyatłabym, sf bardzo lubię a ostatnio mam chęć na space operę :) tyle że Fabryka słów ma przypadki nie kończenia serii, więc lepiej poczekam aż wyjdą wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza okładka, ta główna, jest z wydawnictwa Drageus, które w czerwcu i lipcu planuje premierę 7 i 8 tomu serii :)

      Usuń