"Bez lęku" - Mia Sheridan


Wydawnictwo: Otwarte
Tytuł oryginału: Midnight Lily
Przekład: Aleksandra Żak
Data wydania: 4 czerwca 2018
Liczba stron: 328

Mia Sheridan jest znana głównie z powieści Bez słów, która szybko stała się światowym bestsellerem. Bolesna historia skrzywdzonego chłopca i jego pogoni za szczęściem podbiła również serca Polaków. Historia ta zapoczątkowała rosnącą popularność Sheridan w naszym kraju. Każda jej książka jest przyjmowana z wielkim entuzjazmem. Bywają książki, które zbierają gorsze opinie, jednak średnia wciąż jest bardzo wysoka. Tym razem Mia Sheridan postanowiła zerwać ze standardową historią.

Bez lęku zaczyna się prawie jak każda inna powieść tego typu. Holden, mega gwiazda sportu, po stracie najlepszego przyjaciela zatraca się w narkotykach, chcąc uciec od codzienności. Bliskie mu osoby przejmują się jego autodestrukcyjnym zachowaniem, więc najlepszy kumpel zawozi go do willi w lesie. Domek znajduje się w głębokiej gęstwinie, wokół nie ma niczego oprócz lasów. Nawet paparazzi mieliby trudności ze znalezieniem tego miejsca w głuszy. Załamany i bliski depresji Holden ma spędzić w domku kilka tygodni, w przeciągu których ma przejść odwyk, jednym słowem - wziąć się w garść. 

Pierwsze kilka dni jest dla mężczyzny najtrudniejsze. Brak imprez i zapasu narkotyków sprawia, że Holden mimowolnie na nowo przeżywa ostatnie miesiące. W momencie, w którym myśli, że zupełnie traci rozum, zauważa w lesie biały rąbek zwiewnej sukienki. Mija kilka dni zanim postanawia coś zrobić, ale za którymś razem jest na tyle zaintrygowany, że postanawia śledzić ducha. Tym sposobem poznaje tajemniczą Lily, Nocną Lilię. Młoda kobieta, zaledwie dziewiętnastoletnia, otwiera przed Holdenem nowy świat. Zatraceni w sobie cieszą się każdą sekundą, chcąc zapomnieć o tym, że niedługo będą musieli się rozstać. Lily ratuje mężczyznę, gdy ten znajduje się w najgorszym momencie swojego życia. Zbiera kawałki, na które się rozsypał, i składa je w kogoś, kim był Holden przed uzależnieniem. I znika. A Holden tęskni.

Książka jest inna niż wszystkie inne, które wyszły spod pióra Sheridan. Przez pierwszą połowę, jako zapalona fanka fantastyki, byłam przekonana, że wiem jak skończy się historia Lily i Holdena. Przewracałam kartki, czekając na wyczekane, jednak gdy nadszedł zwrot akcji wbiło mnie w fotel. Tego absolutnie się nie spodziewałam! Przed przeczytaniem powieści czytałam wiele recenzji i dosłownie każdy wspominał o tym jednym fragmencie. Dobrze ich teraz rozumiem. Sheridan tym sposobem całkowicie zmieniła tor historii. Czy jednak na lepsze?

W Bez lęku poruszony jest bardzo ciężki temat, bo kwestia chorób psychicznych. Nie mówi tylko o chorobach, ale również o tym jak traktowani są tacy ludzie, którzy na pierwszy rzut oka wydają się być całkiem zdrowi. Sheridan pokazuje, że takie osoby też mają marzenia i pragną zwykłego życia. Chcą, jak inni, pójść do kawiarni, napić się kawy. Chcą się wystroić i udać się z ukochaną osobą na bal i tańczyć do białego rana. Pragną tego, co każdy z nas. Tymczasem rodziny zamykają ich w złotej klatce. Chcą dla nich dobrze, ale odnoszą odwrotny skutek. Autorka opisuje też stary zakład psychiatryczny, w którym zamykani byli chorzy. Opis tego miejsca jest przerażający, ponieważ jest tak bardzo prawdziwy. Na początku XX wieku mieszkańcy takich zakładów albo umierali pod nosami personelu lub uciekali jak najdalej od zakładu. Sheridan przytacza w tych opisach kilka zatrważających historii, które dzięki ich prawdziwości mogłyby mieć miejsce naprawdę.

Główny prym wiedzie jednak tragiczna historia miłości dwojga młodych ludzi. Autorka w Bez słów sprawiła, że zakochałam się w jej lekkości pióra i tego jak pięknie potrafi opisywać uczucia. Im więcej jej książek czytam, tym bardziej jestem przekonana, że niestety Sheridan zaczyna za bardzo polegać na rzewności historii. Czytając Bez uczuć w ogóle nie wczułam się w historię, ponieważ była aż nazbyt oderwana od rzeczywistości. Bez lęku również jest mocno oderwana, jednak całość jest bardziej spójna. Męczące były dla mnie monologi Holdena. Która z nas nie chciałaby być z romantykiem? Jestem pewna, że każda z nas marzy o tym, aby nasi mężczyźni raz czasu nas zaskoczyli romantycznym spacerem lub pięknym słowem. No właśnie - od czasu do czasu. Sheridan wzięła sobie to za bardzo do serca, bo Holden jest uosobieniem romantyka. Co kilka linijek wygłasza gorące monologi w kierunku Lily. Co kilka stron tęskni, kocha, szlocha. Rzewność rzewnością, no ale nie róbmy z chłopaka ciepłych kluch. Być może właśnie dlatego młodziutka i niewinna Lily tak bardzo się w nim zakochała?

Lily z początku jest mocną stroną powieści. Jest tajemnicza, pojawia się w nieoczekiwanych momentach. Jej tożsamość poznajemy dopiero w drugiej części powieści, ale do tego czasu zdążyłam ją polubić. Uwielbiam wątki owiane tajemnicą i przyprawiające o dreszcze, a postać Lily przyprawia na początku o ciarki. Kobiecość, zwiewność i eteryczność to jej główne atrybuty, które z nią pozostają nawet później. 

Sheridan pisze świetne historie, jednak z tą sobie nie poradziła. Do pewnego momentu jest fantastycznie, świeżo i tajemniczo. Gdy bohaterowie schodzą na ziemię, historia traci urok. Staje się zawiła i nielogiczna. Najbardziej nielogiczne w moim odczuciu jest zakończenie. Zamyka ono całość, jednak pozostawia niesamowity niedosyt. Pozostawia więcej pytań, niż odpowiedzi, na czym niesamowicie się zawiodłam. Mam wrażenie, że Sheridan z każdą kolejną książką stara się na siłę zaskoczyć czytelnika. Autorko, po co? Pisz proste i chwytające za serce historie - takie wychodzą ci wspaniale, bo czyta się je z wypiekami na twarzy, nieraz ocierając łzę wzruszenia.

Prześlij komentarz

13 Komentarze

  1. Jestem ciekawa, jakie będą moje wrażenia po lekturze tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wpasuje się w Twój gust czytelniczy idealnie :)

      Usuń
  2. Ja jak skończyłam ją czytać, to zglupialam, co tak naprawdę z tego się wydarzyło a co było wytworem wyobraźni bohaterów :D ale zrobiła na mnie mega wrażenie :D
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam takie wrażenie! Zamysł był świetny, ale kilka ostatnich scen było jakby napisanych już na siłę. Okropnie się zawiodłam, a tak lubię tę pisarkę :(

      Usuń
  3. Chętnie wyrobie sobie opinie na temat tej książki! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie to to jest6 najsłabsza książka Mii :/ Nie zachwyciła mnie tak mocno, jak poprzednie :(

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tak się zawiodłaś :( Mnie bardziej zawiodło "Bez uczuć". Nawet nie pamiętam, o czym to było!

      Usuń
  5. Mam w planach przeczytać tę książkę, do tej pory czytałam Bez szans, które bardzo mi się podobało, oraz Calder i Eden (również były świetne) tej autorki i mam mocne postanowienie, żeby zapoznać się z innymi jej książkami. :D
    Pozdrawiam! :)
    https://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tych książkach słyszałam może z raz :D. Czy tam są elementy paranormalne, dobrze kojarzę? :)

      Usuń
  6. Uwielbiam książki autorki, nie da się ich czytać bez chusteczek, ale widzę, że ta jest inna i mam pewne obawy co do niej. Nie wiem, czy jestem gotowa na rozczarowanie i czytanie wymuszonej książki jednej z moich ulubionych autorek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przeczytać, żeby samemu wyrobić sobie opinię :) Czytam dużo książek, które mają w sobie elementy wrzucone w fabułę przez Mię i może dlatego zauważyłam tyle nieścisłości. Spróbuj! Może akurat Tobie się spodoba :)

      Usuń