"Gorączka" - Mary Beth Keane


Wydawnictwo: Literackie
Tytuł oryginału: Fever
Przekład: Jędrzej Polak
Data wydania: 23 maja 2018
Liczba stron: 440

Stan medycyny w dziewiętnastym wieku nie prezentował się najlepiej. Ludzie umierali na choroby, którym teraz z łatwością da się zapobiec, na ulicach panował brud, zarazki wylęgały się wszędzie tam gdzie były większe skupiska ludzi. Wszelkie przejawy nieznanych i strasznych chorób szerzyły panikę. Ludzi chorujących na jedną z najczęściej spotykanych chorób, gruźlicę, zamykano na oddziałach znajdujących się z dala od ludzi. Osoby ciężko chore były okrutnie traktowane i właśnie w takim świecie dane było się urodzić pewnej kobiecie, która z czasem przeszła do historii jako Tyfusowa Mary.

Mary Mallon jest postacią historyczną. Irlandka istniała naprawdę, a urodziła się w 1869 roku w Irlandii. Jako czternastolatka przypłynęła do Nowego Jorku, gdzie mieszkała z ciotką i wujkiem. Po jakimś czasie znalazła pracę jako kucharka dla wpływowej rodziny. Latami szlifowała swój fach i była zatrudniana przez coraz to bogatsze rodziny. Pierwszy przypadek dziwnego zachorowania w rodzinie, dla której gotowała, przypadł na rok 1900. To wtedy dur brzuszny zaczął pojawiać się wszędzie tam gdzie kucharką była Mary. Po kilku latach przyciągnęła uwagę George'a Sopera, inżyniera sanitaryjnego. Swoje obserwacje opublikował na łamach magazynu medycznego, po czym niemalże zmusza Mary, aby ta poddała się kwarantannie na wyspie North Brother.

Historia prawdziwej Mary była inspiracją do powstania książki “Gorączka”. Powieść jest sfabularyzowaną i lekko podkolorowaną historią życia kobiety, która nieświadomie przyczyniła się do śmierci kilku osób. Keane postanowiła rozpocząć swoją opowieść w momencie, w którym Mary jest już szanowaną kucharką i pomocą domową. Rodzina Kirkenbauerów zajmowała w sercu kobiety szczególne miejsce, głównie z powodu rezolutnego chłopczyka. Jego choroba wywarła na niej tak duże wrażenie, że wspomina go nawet kilkanaście lat później, będąc już na wyspie. 

Keane z postaci historycznej stworzyła kobietę z krwi i kości. Stworzyła kobietę nie do złamania, taką która ma swoje zdanie i broni go całym sercem. Z suchych faktów stworzyła postać wartą podziwu. Niejeden załamałby się musząc odbyć kwarantannę na szarej i zamglonej wyspie pełnej umierających na gruźlicę pacjentów. Mary jednak postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Dzięki determinacji oraz silnemu charakterowi udało jej się zawalczyć o wolność, choćby na chwilę. Niestety, miłość do gotowania ją zgubiła. Warto zaznaczyć, że hobby nie było jedyną przyczyną takiego stanu rzeczy - swój wkład miał też niegdysiejszy poziom życia. Ludzie nie mający szczęścia urodzić się w zamożnych rodzinach musieli tyrać po kilkanaście godzin dziennie, aby zarobić na obskurny pokoik i jako-takie wyżywienie. Takie coś ciężko nazwać życiem, więc nie dziwię się, że Mary wolała narazić własną wolność, żeby tylko być w stanie opłacić mieszkanie i mieć co włożyć do garnka.

W książce nie tylko Mary gra główną rolę. Drugą ważną postacią jest Alfred, ukochany Mary. Jest na tyle kluczową postacią, że niektóre rozdziały są pisane z jego perspektywy. To świetny zabieg, bo dzięki niemu możemy dogłębnie poznać nie tylko samego Alfreda, ale też dowiedzieć się jak inni postrzegają Mary. Z początku przypadł mi do gustu - przystojny, inteligentny, mogący nieba przychylić ukochanej. Z czasem wpadł w destrukcyjny wir, w który została wciągnięta kobieta jego życia. Ciężko czytało mi się historię ich miłości. Z jednej strony była piękna i tragiczna, ale z drugiej gołym okiem widać, że była destrukcyjna dla obu stron. Nie udało mi się znaleźć nic w źródłach, więc nie wiem, czy Alfred istniał naprawdę. Jeśli nie jest postacią historyczną to mimo wszystko w książce był ważną częścią życia Mary. Ciągnął ją na dno, ale czegóż nie wytrzymuje się z miłości?

Styl autorki idealnie wpasował się w realia dziewiętnastowiecznych Stanów Zjednoczonych. Keane świetnie poradziła sobie z opisaniem życia w tamtych czasach. Słowami udało jej się wyrazić tęsknotę za lepszym życiem oraz za równym traktowaniem wszystkich obywateli. Czegoś mi jednak brakowało. Czytając opis na okładce nastawiłam się na wiele stron poświęconych samej chorobie Mary. Miałam ochotę poczytać o tym jakie badania jej robili, jak dokładnie wyglądał niegdysiejszy szpital. Autorka mogła głębiej wejść w temat duru brzusznego i lepiej opisać cały proces kwarantanny. Jesteśmy świadkami kilku rozmów Mary z lekarzami, ale doświadczamy ich wyłącznie z perspektywy kobiety, więc czułam się dokładnie tak jak ona - zagubiona. Lekarze niczego jej nie wyjaśniają, a gdy ich przymusi to odpowiadają półsłówkami i rzucają utarte frazy, które w sumie nic nie znaczą. Nawet gdyby powieść miałaby być dłuższa to i tak z chęcią poczytałabym więcej o chorobie. W końcu była częścią panny Malon.

Dawno nie czytałam tak dobrej powieści obyczajowej. Zachwyci nie tylko miłośników historii, ale również każdego kogo fascynuje dziewiętnasty wiek, czy ówczesna medycyna. Słowa na okładce doskonale oddają moje odczucia. Otóż, “Gorączka” to zaraźliwie dobra powieść!

Prześlij komentarz

11 Komentarze

  1. Mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane przeczytać tę książkę, ponieważ bardzo mnie nią zainteresowałaś. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy! Warto jest czytać książki związane z historycznymi postaciami - można odkryć wiele ciekawostek, o których nie uczą w szkołach :D.

      Usuń
  2. Dziewiętnasty wiek uwielbiam szczególnie, także zapisuje tytul. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś miała w zanadrzu inne tytuły dziejące się w tym wieku to chętnie na nie spojrzę... ;).

      Usuń
  3. Mam takie luźne spostrzeżenie - zauważyłam że współcześnie lekarze też nic nie tłumaczą i odpowiadają polslowkami. Miałam tak niejednokrotnie, że lekarz zamiast powiedzieć mi co mi dokładnie dolega - tylko mnie ofukał, że pytam. Więc być może tutaj zabieg autorki był celowy hmm 🤔 niemniej jednak uwielbiam 19 wiek więc gorączkę wpisuje na moją listę do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, z tym to też często się spotykam. Kiedyś będąc mocna chora poszłam po leki i zwolnienie z zajęć na studiach to lekarz spojrzał na mnie jak na robaka i stwierdził, że wypisuje mi zwolnienie na moje własne życzenie mimo że z miejsca chciał przepisać mi antybiotyki ;d. Nasza służba zdrowia dużo musi się nauczyć w kwestii podejścia do pacjenta :) Wierzę, że Mary musiała czuć się tak samo jak my w takiej sytuacji.

      Usuń
  4. Ta książka czeka na mojej półce na swoją kolej ;). Jestem jej bardzo ciekawa, myślę, że w październiku uda mi się ją wreszcie przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi naprawdę intrygująco! Będę musiała zapoznać się z tą powieścią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo osób ją chwali, sama też już zaliczam się do tego grona, więc polecam Ci ją z całego serca. Jak się wciągniesz to powieść zostanie połknięta niemalże na raz :)

      Usuń
  6. Raczej nie dla mnie :D
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń