"Rzeźnicy i lekarze. Makabryczny świat medycyny i rewolucja Josepha Listera" - Lindsey Fitzharris


Wydawnictwo: Znak Literanova
Tytuł oryginału: The Butchering Art: Joseph Lister's Quest to Transform the Grisly World of Victorian Medicine
Przekład: Łukasz Müller
Data wydania: 3 września 2018
Liczba stron: 320

Dzisiaj wizyta w szpitalu z reguły nie jest niczym strasznym. Tu pobiorą krew, tam uśpią i bezboleśnie przeprowadzą operację. Po wybudzeniu trochę boli i czuje się dyskomfort, jednak szybko to mija i można wrócić do żywych. Miłe panie pielęgniarki podadzą leki przeciwbólowe, szpitalna kuchnia nakarmi, można nawet telewizor pooglądać. Pełen relaks.

W XIX wieku ludzie mieli zgoła inne poglądy oraz doświadczenia. Pójście do szpitala było ostateczną ostatecznością, do której uciekali się tylko ci, którym śmierć deptała po piętach. Operacja najczęściej kończyła się zgonem jeszcze na stole operacyjnym. Jeżeli ktokolwiek miał dużo szczęścia mógł przeżyć jeszcze kilka dni po zabiegu. Nielicznym udawało się przeżyć jeszcze dodatkowe kilkanaście lat. 

Thomas Eakins, The Gross Clinic (1875)
Czemu tak to wyglądało? Dwieście lat temu nie znano pojęcia “sterylność”. Szpitale z tamtego okresu można określić tylko jednym słowem - mordownia. Lekarze, nieczęsto nie wyedukowani w chirurgii, uważali, że jedynym słusznym leczeniem złamanej kończyny jest jej amputacja. Amputowali je na prawo i lewo, używając narzędzi mających ślady po wcześniej przeprowadzonym operacjach. Zaschnięta krew znajdowała się nie tylko na nożach, ale też na rękach i kitlach lekarzy. W książce została przytoczona pewna historia opowiadająca o sztywnym od starej krwi kitlu przynoszącym szczęście na sali operacyjnej, ubieranym przez wielu lekarzy. Chirurdzy nie trudzili się obmywaniem między zajęciami, dlatego zazwyczaj w trakcie operacji brudnymi rękami grzebali w ciele pacjentów.

Do brudu i wszechobecnego smrodu gnijących żywcem ciał trzeba doliczyć również ból, jakiego doświadczali pacjenci. Pierwszą z operacji z użyciem znieczulenia ogólnego przeprowadzono dopiero na początku XIX. Był to raczkujący fenomen, jednak nieodwracalnie zmienił bieg historii chirurgii. Wcześniej ludzie musieli z duszą na ramieniu i przerażeniem poddawać się zabiegom będąc w pełni świadomi. Czuli każde cięcie, słyszeli wszystkie odgłosy towarzyszące grzebaniu w ciele.

Szpitale był rzeźniami. Na taką scenę wkroczył Joseph Lister, zapalony młody student medycyny, którego historię opisała Lindsey Fitzharris.

Lister okazał się być kimś kogo medycyna potrzebowała. Jego bystry umysł w połączeniu z pasją i chęcią niesienia pomocy sprawiły, że raz na zawsze zmienił chirurgię. Dzięki niemu w szpitalach jest czysto, a śmiertelność drastycznie spadła. Był pierwszym lekarzem, który zaczął używać metody antyseptycznej - odkażania ran pooperacyjnych. Dzięki swojej zapobiegliwości zmniejszył czynnik występowania zakażeń do niemalże minimum. Antyseptyka, dzieło jego życia, na zawsze zmieniła chirurgię. Gdyby nie ona, nie wiadomo jakby wyglądała obecna medycyna. Być może dalej szpital byłby ostatecznością?

Thomas Eakins, The Agnew Clinic (1889)
Jeśli czytaliście Stulecie chirurgów lub Ginekologów Jürgena Thorwalda, pierwsza książka Lindsey Fitzharris jest dla was. Fitzharris jest doktorem historii nauk i medycyny. Prowadzi bloga i kanał na Youtube, które skupiają się na przerażającej historii medycyny. Kobieta ma w głowie ogrom wiedzy, którą z prawdziwą erudycją przelała na karty książki. Powieść powinna zaspokoić oczekiwania nawet najbardziej czepialskich, gdyż na samym końcu znajduje się aż 15 stron bibliografii, napisane małą czcionką (!).

Pod sam koniec dowiadujemy się, że lwia część historii Listera została odkryta poprzez lekturę listów chirurga, które przetrwały próbę czasu. Autorka w dużej mierze się nimi posiłkowała, aby stworzyć jak najbardziej rzeczywisty obraz geniusza, mającego jednak te same problemy co każdy z nas.

Wciąż jestem pod wielkim wrażeniem powieści. Z początku obawiałam się, że autorka rzuci kilkunastoma suchymi faktami, okraszonymi mnóstwem specjalistycznego języka i zostawi czytelnika w konsternacji. Tymczasem wszystko wyjaśniła na tyle przejrzyście, że w książce odnajdzie się nawet laik. Jej talent do gawędziarstwa czaruje. W powieści nie ma dialogów, a mimo to płynie się przez nią. Kolejne tajemnice odkrywane przed Fitzharris wprawiają w zdumienie. Znacie płyn do płukania jamy ustnej o nazwie Listerine? Wiecie, że gdyby nie Joseph Lister to płyn nigdy by nie powstał?

W książce jest mnóstwo ciekawostek, a powyższa jest ledwie marną cząstką całego ogromu wiedzy, jaką można wynieść z lektury. Powieść tylko zaostrzyła mój apetyt na powieści o historii medycyny, który zapoczątkował wcześniej wspomniany Jürgen Thorwald. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że będę z niecierpliwością czekać na kolejną książkę pani doktor.

Źródło obrazów: Wikipedia.

Prześlij komentarz

7 Komentarze

  1. Lubię książki "okołomedyczne", szczególnie te dotyczące historii medycyny, więc i tę publikację mam na liście do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałaś wspomniane książki Thorwalda? :).

      Usuń
    2. Czytałam niektóre. Teraz u mnie na półce czekają "Pacjenci" Thorwalda ;). Mam też w kolejce książki "Będzie bolało" i "Po pierwsze nie szkodzić", też związane z medycyną...

      Usuń
    3. Planujesz wstawić recenzję "Pacjentów", jak już do niej dotrzesz? ;). Jak tak to z chęcią wpadnę! Jestem bardzo ciekawa opinii o tej książce.

      Usuń
  2. Raczej nie jest to książka dla mnie. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. O mamuniu, nie wiem czy zdzierżyła bym taką książkę! :O

    Pozdrawiam,
    Książkowa Przystań

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjątkowo obrazowych opisów raczej nie ma, jednak mimo wszystko nie polecałbym czytać tej książki do jedzenia... ;).

      Usuń