"Dostatecznie blisko" - Colleen Oakley


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tytuł oryginału: Close Enough to Touch
Przekład: Magdalena Iwińska
Data wydania: 16 maja 2019
Liczba stron: 456

Miłość to jedno z najwspanialszych uczuć, jakie dotykają człowieka. Patrzysz na drugą osobę i pragniesz być blisko nich, dotykać, szeptać czułe słowa do ucha – jednym słowem, być obok. Tak samo czuje się Jubilee, lecz z jedną diametralną różnicą – gdyby odważyła się kogoś dotknąć, umarłaby.

Jubilee cierpi na niezwykle rzadką alergię. Będąc dzieckiem, dowiedziała się, że ma alergię na ludzki naskórek. Została skazana na dzieciństwo bez fizycznych przejawów miłości ze strony rodziny. Po wielu przejściach oraz po druzgocącym odejściu jednej z bliskich jej osób, na dziewięć lat zamyka się w domu. Korzystając z dobrodziejstw internetu, udaje jej się przeżyć prawie pół swojego życia bez kontaktu z drugim człowiekiem. Nagle jej wygodna bańka mydlana pryska. Bezsilna dziewczyna jest zmuszona znaleźć pracę i na nowo nauczyć się funkcjonowanie w prawdziwym świecie.

Dostatecznie blisko to słodko-gorzka powieść o pragnieniu uczucia. Oakley bierze jednocześnie na warsztat trudny temat, bo zagadnienie silnych alergii. Do dzisiaj chodzą po świecie osoby mające uczulenie na najdziwniejsze alergeny – jak choćby na słońce, czy wodę. Jubilee z tego powodu nie może nikogo dotknąć ani być dotkniętą. Pocałunek, przejaw miłości, wywołałby wstrząs anafilaktyczny – bez szybkiej akcji ratunkowej Jubilee mogłaby nie przeżyć.

Historia jest opowiedziana z dwóch perspektyw, dzięki czemu czytelnik ma szanse poznać główną bohaterkę oraz Eryka, czyli jednego ze sprawców zamieszania w życiu kobiety. Urzekło mnie, w jaki sposób Oakley opisała subtelną, acz zauważalną, przemianę Jubilee z zahukanej samotniczki w pewną siebie młodą kobietę. Kreacja Eryka również zasługuje na uwagę. Bycie samotnym ojcem nie jest łatwe. Autorka jego częścią historii pokazała, że ojcowska miłość nie zawsze wystarczy, aby rozwiązać problemy z dzieckiem. W przyziemny sposób dała znać rodzicom, że w szukaniu pomocy gdzie indziej nie ma wstydu. Specjalistyczna pomoc i odrobina uczucia potrafią zdziałać cuda.

Oakley pomimo zachwytu, jaki odczuwałam w trakcie lektury, rozczarowała mnie zakończeniem. Cały czas szykowała mnie na płacz nad losem Jubilee i Eryka. Każda kolejna scena prowadziła do punktu, w którym miałam łzy w oczach.  Tymczasem ostatnie kilka stron wydaje się być jak wyjęte z innej powieści – nie pasują do reszty historii. Szanuję decyzję autorki, aczkolwiek odebrała ona realizm sytuacji.

Dostatecznie blisko to urocza książka, która znajdzie swoich zwolenników u czytelników, lubiących historie z happy endem. Można się przy niej zrelaksować, ale też skłania do przemyśleń. Zmusza czytelnika, aby postawił się w sytuacji Jubilee. Uwrażliwia na problemy zdrowotne innych osób – dla nas coś może być dziwactwem, a dla kogoś innego sposobem na przetrwanie.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwo oraz Mechanicznej Kulturacji.

Prześlij komentarz

7 Komentarze

  1. Będę musiała przeczytać, wydaje się ciekawa no i to zakończenie mnie teraz trapi xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy pomysł na historię z tą nietypową alergią... Chętnie poznam tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawym akcentem jest też wplatanie artykułu naukowego o głównej bohaterce między części książki :). Zdecydowanie warto przeczytać.

      Usuń
  3. Szkoda, że trochę rozczarowało Cię zakończenie. Myślę, że i ja sięgnę po tę książkę po Twojej recenzji.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tej książce, ale recenzja brzmi zachęcająco, chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie czuję się zachęcona do lektury. 😊

    OdpowiedzUsuń